sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 3

Po długim namyśle Mama zgodzila się. Amy byla szczęśliwa, ze za niedługo spotka swojego znajomego. Panowala w niej radość ale także strach, przed stanem zdrowia Gregory. Gdy juz dotarła do szpitala to spotykala Pitera który był zaniepokoiony. Amy w pierwszej chwili ujrzała dziewczynke na wózku inwalidzkim (wyglądała na dziewczynke w jej wieku). Podeszla do niej i zapytala :
- Czesc, Mam na imie Amy..
- ...jjaaaaa... Nadia..
- Czemu tu jestes? !
- To bardzo dluga historia wiesz? W mojej rodzinie od zawsze jak pamietam byla przemoc mój tata dużo pił.. Pewnego dnia zaczął mnie szarpać po czym przez przypadek spadlam z schodów. Lekarze mówią, że to cud, ze żyje! Mój Ojciec nie dał rady, popełnił samobójstwo! Mimo krzywd jakie mi wyrządził kochalam go, KOCHAM!!!
- To niezwykłe.
- Czemu placzesz?
- Twoja historia mnie bardzo wzruszyla, ja nigdy nie doceniam moich rodziców! Ale kocham ich, bo to oczywiste! A co z Matka?
- Matka? Nie pamietam jej,  niektore osoby mówią mi, ze umarla przy moim porodzie a niektórzy, ze zginela w wypadku samochodowym. Tez ja kocham!
- o boże - powiedziała i zaczela cicho płakać.
- Czyżby wzruszyla Cie moja historia życia ?
- Tak, tak nawet bardzo!
- Takie juz jest życie, teraz czeka na mnie juz dom dziecka.
- Trzymaj sie! Dasz rade! Pamietaj
- Dziekuje Wiem to!
Po kilku minutach, sekundach Piter zawolal "Amy! Szybko" Znaczylo to, ze mozemy wejść. Po wejsciu dziewczyna poczuła sie dziwnie, nigdy nie myślała, ze bedzie w takim miejscu z Piterem, Gregorem! Ale zapytala :
- Co Ci sie stalo?
- Mialem wypadek wjechal w nas tir! Jechalem z mama do schroniska mialem wybrac sobie pieska! Okazało się, że kierowca byl pijany
- To strasznie - powiedziala Amy i nagle nastąpiła błoga cisza...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz