niedziela, 5 stycznia 2014

Rozdzial 4

    Po krotkiej rozmowię Amy spojrzała na zegarek była 14, musiała już iść do domu, pożegnała sie z Gregorem i Piterem. I wyszła z sali, na korytarzu spotkała jeszcze raz dziewczynke o imieniu Nadia.
- Ja juz lecę, pa
- Pa Amy!
Po czym wyszła z szpitala. Stała na dworze chłodne powietrze wiało coraz mocniej lecz Amy musiała pójść do domu na nogach. Po drodze spotkała swoja starsza siostre - Lare ktora szła z jakims chlopakiem. Amy schowala sie za czerwonym autem aby jej nie zauważyła. Amy nie przypominała sobie tego chlopaka byc moze byl on nowy. Szli Oni w strone naszego domu gdy nagle zatrzymali sie przed ulica Sloneczna ( tam gdzie mieszkamy) i Chlopak objal moja Lare po czym pocalowali sie. Amy zdziwila sie "czyzby byl to jej chlopak"? Po powrocie do domu na progu spotkala swojego kota ktory nazywal sie "Mi" Kiedy juz weszła do domu tam panowal nawet spokojny nastrój (co sie zwykle nie zdarzalo) Mama radośnie przywitała córkę :
- Czesc Amy, jak tam u Niego?
- Wszystko jest dobrze, ale jeszcze zostanie na obserwacji.
- To dobrze duzo masz lekcji?
- Niie wiem nawet.
- Ić sprawdź bo chce pojechac z Toba, Larą, Borysem do sklepu.
- Z Borysem?!
- On ma przecież 3latka nie zostanie sam w domu.
- A tata co tata robi?
- Wyobraź sobie, ze jest w pracy!
- Aha. No to musze tylko powtórzyć biologię.
- No to wspaniale, chodzmy Lara ubierzesz Borysa?
- Tak Mamo juz.
- To ja wezme z gory mój portwel i sobie kupię jakies ubrania - powiedziala Amy.
- Nie nie, masz tyle ubran, ze Ci juz w szafie sie nie mieszcza. Pozatym ja Wam dzisiaj coś kupuje, a w ogóle Ty chyba musisz wydawac pieniadze na farby! płótna! A nie ubrania ktorych i tak masz duzo.
- A no tak zapomnialam, ze jestem w szkole plastycznej..
- No wiec, wiesz... DOBRZE DZIECIAKI MOJE WYCHODZIMY!
Wsiedli do auta i zapieli pasy oczywiście problem miał tylko Borys. Lara pomogla mu i mogli wyruszyć. Pojechali do galeri. Tam Amy spotkała tego chlopaka z ktorym jej siostra sie calowala. Przeszli obok siebie, ani Lara ani ten chlopak nie odwrocil sie. To dziwne tak przynajmniej pomyślała Amy. Po "udanych" zakupach Amy dostala od mamy czerwone markowe trampki oraz bluzke. Lara dostała kapelusz o którym marzyla oraz perfumy. Borys dostal pociag. A Mary mama kupila sobie naszyjnik wraz z sweterkiem. Oczywiście nie zapomnieli o tacie a jemu kupili buty. Tak bylo to dziwne, ze nagle mama kupila im tyle rzeczy. Chyba poprostu miala dobry humor, moze dostala premię.
Gdy wrocili do domu kot juz czekal u progu. Po wejsciu Amy pobiegla na gore do swojego pokoju i powtarzala biologie aby potem wieczorem miec spokój...Mama po przyjsciu taty wreczyla prezent ojciec sie zdziwil ale podziekowal. I powiedzial, ze ma cos dla nas. Wszyscy zeszli na dół a tam stala piekna mala istotka ktorej oczy blyszczaly jak diamenty. Byla czarno biala....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz